Subiektywnym

okiem

Raczyńskiego

Blog osobisty Marcina Raczyńskiego

Ostatnie artykuły

06 marzec 2016

Lokalne "polskie piekiełko"

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Cieszę się niezmiernie, że w końcu wykrystalizowała się w Radzie Miejskiej Mieroszowa zdeklarowana opozycja. Do tej pory działania zaczepne były rozmyte i nieprecyzyjne dla obserwatora z zewnątrz. Poniekąd sam do tego przyłożyłem rękę, ponieważ wiele miesięcy temu postanowiłem, że nie będę odnosił się do mało przyzwoitych zachowań, a na krytykę całkowicie pozbawioną konstruktywności nie reagowałem. Cel bowiem był raczej dla wszystkich oczywisty - utrudnić życie obecnemu burmistrzowi tak bardzo jak to tylko możliwe.

Przez ostatni rok wyświechtany slogan "polskie piekiełko" stało się dla mnie jakby bardziej namacalne. Współczuję ludziom, którzy to lokalne piekiełko kreują. Dla nich partykularne interesy są ponad dobro ogółu i już nawet nie zauważają, że przez swoje zapieczenie szkodzą całej lokalnej społeczności. Jestem przekonany, że gdyby nie istnienie "polskiego piekiełka" (chyba w każdej, nawet najmniejszej gminie), nasz kraj byłby o kilkadziesiąt lat do przodu pod względem rozwoju gospodarczego.

Ale wracając do wykrystalizowanej opozycji. W Radzie Miejskiej powstał Klub Radnych "Niezależni" w składzie: Ryszard Gubernat, Maja Sadowy, Kamila Milewska i Ryszard Sierakowski. Przez chwilę istniała nadzieja, że krytyka stanie się konstruktywna, a pytania istotne dla mieszkańców i rozwoju gminy. Otóż zawiodłem się. Radni "Niezależni" w oficjalnych pismach pytają na przykład dlaczego do zdarzenia w Nowym Siodle została wysłana straż pożarna z Wałbrzycha a nie OSP z Mieroszowa. Pomijając fakt, że burmistrz nie decyduje w takich kwestiach (od tego jest Miejskie Stanowisko Kierowania PSP), okazało się, że jednak straż z Mieroszowa brała udział w tej konkretnej akcji. W innym ciekawym piśmie radni "Niezależni" starają się załatwić partykularne interesy swojego kolegi (dotyczy zakupu działki), próbując wpłynąć na zmianę już podjętej przez burmistrza decyzji. Zresztą to nie pierwszy przykład takich zachowań. W jednej z pisemnych interpelacji (czyli pytania ważnego i istotnego z punktu widzenia interesu mieszkańców) radna Kamila Milewska zapytała dlaczego Gmina nie kupuje już tyle towaru w hurtowni jej męża. To chyba ewenement na skalę Polski.

Członkowie Klubu Radnych "Niezależni" są aktywnymi redaktorami serwisu informacyjnego, który od ponad roku znany jest z tendencyjnych artykułów i anonimowych, haniebnych komentarzy. Oczywiście przykładanie ręki do owego "dzieła" wystawia tym radnym odpowiednie świadectwo.

W trosce o przyszłość gminy "Niezależni" trzy tygodnie temu zorganizowali kameralne spotkanie z Andrzejem Laszkiewiczem, Andrzejem Lipińskim, Mariuszem Liczbińskim i Wiesławem Mąką. Na pytanie czy rzeczywiście o przyszłości Gminy Mieroszów powinno się rozmawiać z ludźmi, którzy tę gminę doprowadzili do opłakanego stanu, albo nie zrobili kompletnie nic dla jej rozwoju, jedna z radnych "Niezależnych" powiedziała, że Andrzej Laszkiewicz nie jest dla niej autorytetem i nigdy by na niego nie zagłosowała, ale on ma... doświadczenie. Logiki w tym jednak brak.

Były burmistrz Laszkiewicz i były radny Liczbiński doprowadzili do wystąpienia Gminy Mieroszów z Wałbrzyskiego Związku Wodociągów i Kanalizacji. Teraz odbija się to bardzo kosztowną czkawką, za którą zapłacą wszyscy mieszkańcy. Doświadczony samorządowiec Andrzej Laszkiewicz przez pięć lat nie zauważył, że boiska przy nowo wybudowanej hali sportowej nie mają pozwolenia na użytkowanie - uczniowie gimnazjum przez ten czas ćwiczyli na placu budowy. Trzeba było to naprawić - udało się przed wakacjami zeszłego roku. Nie wspominając już o porażce koncepcyjnej dotyczącej budowy drugiej hali sportowej w Mieroszowie (obecnie przynosi ćwierć miliona złotych straty rocznie). Były wicestarosta Andrzej Lipiński to całkiem osobny rozdział - wystarczy przypomnieć, że był wieloletnim szefem Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, który to zakład w rozwoju zatrzymał się mniej więcej w latach 80-tych ubiegłego wieku. Teraz nowy prezes nadrabia dziesiątki lat zaniedbań w trybie przyspieszonym. Na szczęście skutecznie.

Dużo by można było jeszcze pisać. A że pisać o rzeczywistości "polskiego piekiełka" i rzucaniu kłód pod nogi mimo wszystko warto, będę się starał przekazywać obraz w przystępnych dawkach.

Pozdrawiam wszystkich, którzy dopingują moim działaniom i trzymają kciuki za powodzenie naszej gminy. Jestem przekonany, że jest nas więcej.

Free Joomla! template by Age Themes

Personal Trainer Certification